ks. Franciszek Szajda - proboszcz naszej parafii 1961 - 1967
Data publikacji: środa, 20-09-2023
Życiorys ks. Franciszka Szajdy - proboszcz naszej parafii 1961 - 1967
ŚP. -KS. KANONIK FRANCISZEK SZAJDA
Śp. ks. Franciszek Szajda, kanonik Kapituły Katedralnej Siedleckiej, proboszcz parafii św. Mikołaja w Międzyrzecu Podlaskim, dziekan dekanatu międzyrzeckiego, po długich i ciężkich cierpieniach, opatrzony świętymi Sakramentami, zmarł w dniu 2 marca 1967 r. w 60 roku życia i 34 roku kapłaństwa.
Zmarły ks. Franciszek Szajda urodził się dnia 5 czerwca 1907 roku we wsi Dawidy, parafii Gęś, powiatu Radzyńskiego na Podlasiu z ojca Michała i matki Melanii z domu Szwaj — małżonków Szajdów.
Rodzina Szajdów była znana ze swej pobożności i uczciwości, posiadała kilkoro dzieci. Jednym z młodszych synów był zmarły ks. Franciszek. Początkowo nauki pobierał od swego starszego brata Ludwika, który go zaczął uczyć czytać i pisać.
Kiedy po przejściu frontu w sierpniu 1915 roku Niemcy zajęli Kongresówkę, wówczas zaczęły powstawać polskie szkoły powszechne. Taka szkoła powszechna powstała w Dawidach, do której Zmarły wstąpił jako mały chłopiec. Swoim postępowaniem i pilnością w szkole zwrócił uwagę ks. proboszcza Nowickiego, który namówił ojca, aby swego syna Franciszka, po ukończeniu szkoły powszechnej, posłał do szkoły średniej i kształcił go dalej. Ponieważ takiej szkoły w pobliżu nie było, przeto ojciec w 1919 roku udał się do Lublina i umieścił swego syna w Gimnazjum im. Hetmana Zamoyskiego. W tym gimnazjum śp. ks. Szajda po zdaniu egzaminu został przyjęty do III klasy gimnazjalnej i po kilku latach usilnej pracy ukończył gimnazjum, otrzymując w 1927 roku świadectwo dojrzałości. Mając dyplom ukończonej szkoły średniej, wierny wezwaniu Jezusa: „Pójdź za mną" wstąpił w 1927 roku do Wyższego Seminarium Duchownego w Janowie Podlaskim. Nauka w Seminarium szła mu dobrze. Był zadowolony z obranej drogi. Chętnie i z zapałem się uczył. Z głębokim zrozumieniem przygotowywał się do kapłaństwa. Był wzorowym alumnem, dobrym i uczynnym kolegą. Seminarium Duchowne ukończył w 1932 roku, otrzymując z rąk Ks. Biskupa Czesława Sokołowskiego, sufragana Podlaskiego święcenia kapłańskie w dniu 29 czerwca 1932 roku.
Po odprawieniu prymicji w swej rodzinnej parafii Gęś, pełnił wiele różnych stanowisk w diecezji w przeciągu trzydziestu czterech lat swego kapłaństwa. Jako neoprezbiter otrzymał pierwszy wikariat w parafii Podwyższenia św. Krzyża w Łukowie, ale pracował tam bardzo krótko, bo zaledwie dwa miesiące od 1 VIII do 1 X 1932 r., gdyż Władza Diecezjalna skierowała go na wyższe specjalistyczne studia, które rozpoczął w Uniwersytecie Warszawskim na wydziale teologicznym, obierając sobie dział filozofii. Filozofię studiował przez 4 lata i ukończył wydział w 1936, zdobywając dyplom magistra filozofii.
Z dniem 1 VIII 1936 r. posłany do parafii Narodzenia NMP w Białej Podlaskiej na wikariusza i prefekta w szkole powszechnej Nr 1 przy ulicy Grabanowskiej. Na stanowisku wikariusza i prefekta pracował do 15 IX 1938 r. czyli przez przeszło dwa lata, bo od tej daty został mianowany profesorem Seminarium Duchownego w Janowie Podlaskim. Na stanowisku profesora zyskał sobie uznanie alumnów swą solidną pracą oraz szacunek kolegów profesorów swą szczerością, uprzejmością i prawością charakteru. Na tym stanowisku pracował do 1 IX 1940 r.
W 1939 r. po okupacji Polski hitlerowcy Seminarium Duchowne w Janowie Podlaskim zamknęli i nie pozwolili dalej go prowadzić. Profesorowie musieli z konieczności zająć się pracą parafialną. Ks. Szajda z dniem 1 IX 1940 r. został mianowany wiceproboszczem parafii Ryki, gdzie pracował do 1 VIII 1942, potem z Ryk został wiceproboszczem parafii katedralnej w Siedlcach (1 VIII 1942 — 10 V 1943).
Po dwóch stanowiskach wiceproboszcza został proboszczem parafii Gończyce, w której pracował od 10 V 1943 do 1 IX 1946 r. Były to ostatnie lata okupacji hitlerowskiej i przejście frontu wojennego w 1944 roku, podczas którego ks. Szajda miał napad i był nawet więziony w areszcie w Garwolinie, ale na szczęście krótko.
Po objęciu rządów diecezji Podlaskiej przez nowego Ordynariusza J. E. Ks. Bpa Ignacego Świrskiego, śp. ks. Szajda został z dniem 1. IX. 1946 r. mianowany profesorem Wyższego Seminarium Duchownego w Siedlcach. Na tym stanowisku czuł się dobrze, wykładał filozofię, swój ulubiony przedmiot, a pa kilku latach profesury został w 1950 r. prefektem Seminarium, a po przeniesieniu Filozofii z Siedlec do Drohiczyna n. Bugiem został 27 IX 1952 r. rektorem tegoż studium w Drohiczynie.
Gdy przygotowano odpowiedni lokal w Siedlcach, Filozofia z Drohiczyna została w 1957 roku przeniesiona do Siedlec, a ks. Szajda został z dniem 1 IX 1957 mianowany drugim wicerektorem Wyższego Seminarium Duchownego.'
Władza Diecezjalna doceniła pracę śp. ks. Szajdy i w nagrodę obdarzyła go dnia 16 X 1957 r. godnością kanonika Kapituły kolegiaty Janowskiej, a po kilku latach pobytu w kapitule kolegiackiej, nadała mu kanonię Kapituły Katedralnej Siedleckiej w dniu 20 VI 1960 po zawakowaniu tej kanonii przez śmierć śp. ks. Koronata Piotrowskiego.
Po tych licznych pracach, stanowiskach i wyróżnieniach zaczął zapadać na zdrowiu. Z roku na rok choroba czyniła postępy. W 1960 roku był w szpitalu warszawskim operowany przez prof. doktora Wesołowskiego. Mimo tej operacji zdrowie mu się nie bardzo poprawiło. Sądząc, że w innych warunkach może prędzej przyjdzie do zdrowia, poprosił o zwolnienie ze stanowiska wicerektora i profesora, na przeznaczenie do pracy parafialnej. Władza Diecezjalna przychyliła się do jego prośby i zwolniła z profesury oraz z obowiązków wicerektora, a z dniem 15 VI 1961 r. mianowała go dziekanem i proboszczem parafii św. Mikołaja w Międzyrzecu Podlaskim.
Na stanowisku proboszcza i dziekana międzyrzeckiego pracował przez sześć i pół roku, narażony na różne przykrości, które znosił mężnie. Ostatnie dwa lata życia schodzi mu się na ustawicznej chorobie i jej leczeniu domowym i szpitalnym. Cierpi na nadciśnienie zbyt wysokie, którego przyczyną była, zdaniem lekarzy, niewydolność nerek. Lekarze byli bezradni. Ostatni pobyt w klinice w Lublinie nic mu nie pomógł. Lekarze polecili opuścić klinikę jako nieuleczalnie choremu, chociaż mu tego wprost nie powiedzieli. Wróciwszy w końcu lutego do Międzyrzeca, zasięgnął porady lekarzy z Warszawy, którzy robili nadzieję na polepszenie stanu zdrowia, o ile będzie się we krwi zmniejszał procent mocznika. Mimo starań, stosowania różnych antybiotyków, analiza krwi wykazywała nie zmniejszanie, lecz powiększanie się procentowo mocznika. Stan stawał się z każdym dniem coraz cięższy. Chory dostawał ataków i nie opuszczał łóżka. W ostatnich dniach lutego dostał zawału serca i dnia 2 marca 1967 roku o godzinie 10 wieczorem życie zakończył.
Zmarł kapłan stosunkowo jeszcze młody i diecezji potrzebny, kapłan, którego życie było pasmem ustawicznych trudów i cierpień. Wieść o jego śmierci pogrążyła w smutku rodzinę, kolegów i przyjaciół. Zmarły śp. ks. Szajda umiał sobie swym postępowaniem zaskarbić miłość i przyjaźń u wszystkich z którymi współpracował. Był bowiem człowiekiem łagodnym, uprzejmym, towarzyskim, gościnnym, miłującym Boga i bliźniego. Że w Międzyrzecu nie wszystkim od razu przypadł do gustu, to inna rzecz, ale wiadomo każdemu, że nie ma człowieka, który by potrafił wszystkim dogodzić, a tym bardziej, gdy chodzi o kapłana duszpasterza. A duszpasterzem śp. Zmarły był dobrym i starał się swe obowiązki na każdym stanowisku pełnić w duchu Bożym, szukać przede wszystkim chwały Bożej i pożytku dusz wiernych.
Eksportacja zwłok z plebanii do kościoła parafialnego w Międzyrzecu odbyła się o godz. 16 w dniu 5 marca. Prowadził ją Ks. Bp Wacław Skomorucha, sufragan diecezji Podlaskiej, przy udziale około 60 kapłanów i licznie zgromadzonych wiernych z Międzyrzeca i okolicy. Mszę św. odprawił ks. Mieczysław Łuszczyński, wikariusz adiutor międzyrzecki, a egzortę żałobną wygłosił ks. mgr Józef Kobyliński, profesor Seminarium Duchownego w Siedlcach, kolega i przyjaciel Zmarłego. Mówca w oparciu o akta kurialne nakreślił sylwetkę osobową Zmarłego, podkreślając walory jego charakteru jako pracownika na różnych stanowiskach, wyznaczonych mu przez Władzę Diecezjalną na przestrzeni jego kapłańskiego życia.
Nazajutrz 6 marca o godz. 10 odbyło się nabożeństwo pogrzebowe. Odprawił je Ks. Bp Wacław Skomorucha, a egzortę żałobną podczas tego nabożeństwa wygłosił ks. prałat Kazimierz Miszczak, rektor Seminarium Duchownego w Siedlcach, kolega i serdeczny przyjaciel Zmarłego. Mówca nawiązał do Ewangelii ze Mszy św. żałobnej i przedstawił trudy i cierpienia życia każdego kapłana, a zwłaszcza śp. Zmarłego, któremu Bóg w swej dobroci, mimo licznych łask, nie szczędził i krzyżów. Egzortę zakończył pożegnaniem Zmarłego, rodziny, kolegów, przyjaciół i wiernych.
Ponieważ Zmarły śp. Ks. Szajda, jak już wyżej było wspomniane, był rektorem studium filozoficznego w Drohiczynie, przeto w jego pogrzebie wziął udział Ks. Chłodowski, rektor Seminarium Duchownego w Drohiczynie, który również wygłosił przemówienie, poświęcone pamięci Zmarłego. Po jego przemówieniu przemówił Ks. Bp Skomorucha, który w swym przemówieniu przedstawił działalność Zmarłego jako dziekana i proboszcza podkreślając te jego trudy i cierpienia, które go spotykały jako proboszcza parafii międzyrzeckiej. Pożegnanie Zmarłego w imieniu swoim, Ordynariusza diecezji oraz podziękowaniem kapłanom i wiernym za udział w pogrzebie oraz modlitwy zakończył swe przemówienie. Przemawiał jeszcze Ks. Mieczysław Łuszczyński, wikariusz adiutor Zmarłego, który go dochował do śmierci. Wspomniał o tych więzach, które go ze Zmarłym łączyły, a było to wzajemne zrozumienie i kapłańska współpraca, chociaż stan zdrowia Zmarłego z każdym dniem stawał się coraz cięższy, on jednak do ostatniej chwili swego życia myślał o parafii i pragnął jej dobra.
Po tych mówcach przemówił Ks. Stanisław Szajda, bratanek Zmarłego, podziękował wszystkim: J. E. Ks. Biskupowi za odprawienie nabożeństwa i słowa przemówienia, kapłanom mówcom, celebransom i uczestnikom oraz wszystkim zgromadzonym wiernym za udział w pogrzebie i modlitwy.
Tegoż dnia o godzinie 16 po przywiezieniu zwłok do Siedlec, odbyło się nabożeństwo żałobne w katedrze siedleckiej, w której Zmarły przez niecały rok podczas okupacji hitlerowskiej pracował na stanowisku wiceproboszcza parafii. Mszę św. za duszę Zmarłego odprawił Ks. prałat Stanisław Olechowski, Wikariusz Generalny i Kanclerz Kurii. W nabożeństwie wziął udział Ks. Bp Wacław Skomorucha, około 100 kapłanów, alumni Seminarium Duchownego i licznie zgromadzeni wierni z Siedlec i okolicy. Eksportację zwłok na cmentarz prowadził Ks. Bp Skomorucha, trumnę nieśli do grobu alumni i kapłani, wychowankowie Zmarłego. Trumnę ze zwłokami Zmarłego złożono do grobowca obok grobu śp. Ks. Piotra Dragana, który w tragicznym wypadku został zabity w dniu 16 września 1966 roku. Przy otwartej mogile jeszcze raz przemówił Ks. Bp Skomorucha i w imieniu Kapituły Katedralnej pożegnał Zmarłego.
Na ostatku przemówił ks. Stanisław Szajda, bratanek Zmarłego, jeszcze raz złożył wszystkim serdeczne podziękowanie za udział w pogrzebie i modlitwy za spokój duszy śp. Zmarłego. Śpiewem „Witaj Królowo...” zakończono ceremonie pogrzebowe. Zmarły śp. Ks. Franciszek Szajda powiększył liczbę zmarłych kapłanów na cmentarzu siedleckim. Spoczął w szeregu, w którym spoczywają zmarli kapłani: śp. Ks. Ryster, śp. Ks. Kowalczyk, śp. Ks. Bp Jankowski, śp. Ks. Filipiuk i śp. Ks. Dragan. Niech odpoczywa w pokoju, a dobry Jezus niech mu będzie nagrodą i pociechą w wieczności.






















